Get Adobe Flash player
Strona Główna Porady


Strażacy KP PSP w Kazimierzy Wielkiej
Ostrzegają i Apelują

 

APEL KOMENDANTA POWIATOWEGO PAŃSTWOWEJ STRAŻY POŻARNEJ W KAZIMIERZY WIELKIEJ W SPRAWIE ZAPRZESTANIA WYPALANIA TRAW

Wydaje się, że o pożarach traw powiedziano już wszystko. Od lat w prasie, na stronach internetowych, w radiu i telewizji oraz przeróżnych instytucji rządowych i pozarządowych rozpowszechniana jest akcja „STOP WYPALANIU TRAW”, która w tym roku przekształciła się w ogólnopolska kampanię „STOP POŻAROM TRAW”.

W ramach kampanii „STOP pożarom traw” została również uruchomiona strona internetowa  http://www.stoppozaromtraw.pl/  – można na niej znaleźć wszystkie informacje o akcji oraz pobrać materiały.

Zastanawiający jest więc fakt, że tych pożarów wciąż jest najwięcej w naszym kraju. W całym 2016 r. odnotowano ponad 126 tys. pożarów, wśród nich było 36 tys. pożarów traw na łąkach i nieużytkach rolnych. To prawie 30 proc. wszystkich pożarów w Polsce. Warto więc przytoczyć kilka argumentów, które przemawiają za tym, aby traw nie wypalać. Po pierwsze szkodliwe - ochrona środowiska. Większość osób, które podpalają trawy na swych nieużytkach rolnych uważa, że pozbycie się starej wysuszonej trawy przyśpieszy wzrost tej nowej. Może i przyśpieszy, ale tym samym zubożeje glebę, ponieważ ta sucha trawa po rozłożeniu się jest dobrym nawozem dla tej nowej, która może trochę wolniej, ale przerośnie tę starą. Dodatkowo sam pożar powoduje, że ziemia na „wypaleniskach” wbrew temu, co sądzą zwolennicy wypalania traw staje się jałowa. Ogień hamuje asymilację azotu z powietrza oraz proces gnicia pozostałości roślinnych, które tworzą urodzajną warstwę gleby. Przy wypalaniu giną mrówki. Owady te zjadając resztki roślinne i zwierzęce ułatwiają rozkład masy organicznej i wzbogacają warstwę próchnicy, „przewietrzają” glebę. Jedna kolonia mrówek może zniszczyć do 4 milionów szkodliwych owadów rocznie. W pożarach traw giną biedronki, zjadające mszyce. Ogień uśmierca dżdżownice, które mają pozytywny wpływ na strukturę gleby i jej właściwości. Płomienie i dym zabijają pszczoły i trzmiele, co powoduje zmniejszenie liczby zapylonych kwiatów, a w konsekwencji obniżenie plonów roślin. Naukowcy przewidują, że po wyginięciu pszczół ludziom pozostanie tylko kilka lat życia. Wypalona łąka potrzebuje kilku lat na regenerację. Pożar traw to także zniszczenie miejsc lęgowych wielu gatunków gnieżdżących się na ziemi i w krzewach ptaków. Palą się gniazda już zasiedlone, a zatem z jajeczkami lub pisklętami (np. tak lubianych przez wszystkich skowronków). Płomienie niszczą miejsca bytowania zwierzyny łownej, m.in. bażantów, kuropatw, zajęcy, a nawet saren, jeleni czy dzików. W pożarach traw ginie wiele pożytecznych zwierząt kręgowych: płazy (żaby, ropuchy, jaszczurki), ssaki (krety ryjówki, jeże, zające, lisy, borsuki, kuny, nornice, badylarki, ryjówki i inne drobne gryzonie). Niejednokrotnie od palącego się poszycia gleby, zajmują się torfowiska. Pożary torfu są wyjątkowo trudne do ugaszenia, mogą trwać nawet kilka miesięcy. Torfowiska na regenerację potrzebują kilku tysięcy lat. Często pożar traw przenosi się na sąsiadujące lasy, niszcząc bezpowrotnie cenne drzewostany. Spalony las regeneruje się kilkadziesiąt lat. Inną sprawą jest fakt globalnego ocieplenia, które jest realnym zagrożeniem dla ludzkości. Jakby tej sprawy nie potraktować to faktem jest, że każdy pożar, także trawy przyczynia się do tego. Po drugie nieopłacalne – pieniądze, budżet. Myślę, że nikogo nie trzeba przekonywać, że do każdego pożaru trawy zostanie wysłana Straż Pożarna, ponieważ nigdy nie wolno zakładać, że pożar sam zgaśnie. Zbyt duże mogą być straty spowodowane przemieszczeniem się ognia na zabudowania lub tereny leśne. Każdy wyjazd zastępu Państwowej Straży Pożarnej obciąży budżet Państwa, a wyjazd samochodu z Ochotniczej Straży Pożarnej obciąży budżet Państwa i samorządu. Tak czy inaczej za każdy taki przypadek zapłacimy my, czyli ludzie płacący w tym kraju podatki. Ja osobiście wolę, żeby takich pożarów było jak najmniej, tak aby płynące z tego tytułu oszczędności mogły trafić na poprawę warunków bytowych mieszkańców (np. rozbudowę i naprawę dróg, które też wpływają na bezpieczeństwo) lub dofinansowania dla najmłodszych (edukacja, rozwijanie talentów). Po trzecie karalne – kary dla podpalaczy i rolników. Podpalenie trawy to przestępstwo. Ustawa o ochronie przyrody i ustawa o lasach zabrania wypalania traw na łąkach, pozostałości roślinnych na nieużytkach, skarpach kolejowych i rowach przydrożnych. Sprawcy podpalenia grozi grzywna do 5 tys. zł, a w przypadku spowodowania pożaru stanowiącego zagrożenie dla życia, zdrowia czy mienia, od roku do 10 lat więzienia. Dodatkowo zakaz wypalania traw jest jednym z "Wymogów dobrej kultury rolnej". Rolnikowi, który nie przestrzega zakazu, grozi zmniejszenie należnej wysokości wszystkich rodzajów dopłat bezpośrednich. Jeśli zostanie stwierdzone, że rolnik wypalał trawy na którymkolwiek z uprawianych przez niego gruntów, o tyle mogą być pomniejszone jednolita płatność obszarowa, dopłaty celowe do upraw oraz płatności rolnośrodowiskowe. W obecnej sytuacji chyba żaden farmer nie zaryzykuje kolejnej straty finansowej w swoim gospodarstwie. Po czwarte niebezpieczne – bezpieczeństwo ludzi (w tym też ratowników). Pożar to proces palenia w miejscu do tego nie przeznaczonym. Każdy taki proces poprzez wytwarzanie wysokiej temperatury (ogień) i toksycznych gazów (dymu) jest bardzo szkodliwy dla organizmu ludzkiego. Co roku w pożarach wywołanych wypalaniem traw giną ludzie. W przeszłości dochodziło do przypadków, że nawet na małym pożarzysku znajdowano ludzkie zwłoki, przeważnie byli to sami podpalacze. Znamy też przypadki strażaka-ratownika, który wypełnił rotę ślubowania („…nawet z narażeniem życia…”) zostawiając swoje życie na polu walki z pożarem trawy. Rannych (poparzonych) również nie brakuje. Wysuszone trawy palą się bardzo szybko, wystarczy zmiana kierunku wiatru, żeby pożar wymknął się spod kontroli i przeniósł na zabudowania, w których inni tracą dobytek całego życia. Płonące trawy w przydrożnych rowach oraz w pobliżu infrastruktury kolejowej to także zagrożenie dla kierowców i podróżnych. Co roku dym z płonących nieużytków jest przyczyną groźnych kolizji drogowych. Pożar połaci trawiastych jak każdy inny pożar powodować także zatrucia. Do każdego zdarzenia zastępy straży pożarnej jadą alarmowo, co powoduje utrudnienia w ruchu drogowym, a może nawet być przyczyną kolizji lub wypadku. W roku 2015 doszło do jednego groźnego wypadku strażaków Państwowej Straży Pożarnej, którzy alarmowo jechali do gaszenia pożaru trawy. W trakcie jazdy pojazd uległ groźnemu wypadkowi drogowemu, a cała obsada z obrażeniami ciała trafiła do szpitala. Każdy z powyżej zaprezentowanych aspektów jest tak samo ważny. Ale jest coś jeszcze. To fakt, że strażacy zaangażowani w gaszenie pożaru trawy, mogą nie zdążyć uratować kogoś z innego pożaru, wypadku drogowego czy innej sytuacji losowej. Może brakować tej przysłowiowej minuty dla zastępów udających się do akcji z sąsiedniej strażnicy i dramat rodziny, która traci kogoś bliskiego staje się bardziej realny. Pamiętajmy wypalanie traw jest szkodliwe, niebezpieczne, karalne i nieopłacalne.

Tekst opracowany przez KP PSP KAZIMIERZA WIELKA na podstawie materiałów MSWiA, KG PSP i KW PSP w Kielcach.